JAK POWSTAJE SESJA ZDJĘCIOWA
Nawet w amatorskich sesjach zdjęciowych istotne jest, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Nie bez znaczenia jest dobór ekipy, dobrze, aby na sesji były wizażystka i stylistka albo osoba zajmująca się jednym i drugim. Dobór modeli jest równie ważny. Bardzo pomocne jest, gdy mają doświadczenie – im ono jest większe, tym lepiej. Wcześniej trzeba ze wszystkimi porozmawiać. Wtedy można wspólnie dopasować stylizację do makijażu, oświetlenia planu i ogólnej koncepcji zdjęć. Jeśli fotograf ma ochotę na zdjęcia w niebieskiej tonacji, a dobrany makijaż wpadałby w brąz, wyglądałoby to co najwyżej średnio. Gdy pracuje się z początkującą wizażystką, warto zasugerować jej, aby makijaż był mocniejszy niż na żywo. Mocne lampy studyjne wyciągają podkład, cienie i róże z twarzy i makijaż po prostu gdzieś znika.
Warto przejrzeć wcześniej różne modowe magazyny czy lookbooki („K-Mag”, „Fashion Magazine”, Pull & Bear, Zara czy Big Star. Nie mowa o typowym kopiowaniu, bo jak się okazuje, można za to zasiąść na ławie sądowej, ale delikatny benchmarking nie powinien nikomu zaszkodzić. Po prostu trzeba wiedzieć, co ma się zamiar zrobić, żeby modelka, stając przed obiektywem, nie usłyszała: „no to teraz zrób coś”.
Fotografujemy
Ważne jest przygotowanie. W czasie kiedy reszta ekipy pochłonięta jest malowaniem czy stylizacją, fotograf zabiera się za ustawienie światła. Nawet najlepsza modelka zacznie się niecierpliwić, gdy stoi bezczynnie, a fotograf co chwilę podbiega do lampy, żeby zmienić jej moc o 1/8 działki przysłony albo, co gorsza, jeździ z wielkim boomem po całym studio. Koniecznie trzeba wcześniej mieć koncepcję oświetlenia danej sceny, warto taki setup przećwiczyć np. na asystencie czy innej wolnej w tej chwili osobie. Dzięki temu nikt nie będzie znudzony, a zdjęcia wyjdą po prostu lepiej.
Bardzo ważna jest również praca z modelką – niestety to sprawia największy problem. Już na początku trzeba pokazać, na czym nam, fotografom, zależy. Pamiętajcie – sesja zdjęciowa to praca i fotografa, i modelki. Nie możemy oczekiwać, że modelka będzie dobrze pozować, jeśli schowamy się za aparatem i będziemy czekali na zmianę pozycji. Z kolei modelki też nie powinny wymagać, że będziemy co sekundę podchodzić i przestawiać jej rękę czy nogę. Najlepiej, kiedy modelka pozuje, a fotograf daje jedynie wskazówki. Pracując z modelką, dobrze zasugerować, żeby pozę zmieniała po błysku i przytrzymywała ją do kolejnego. Ważne, żeby załapać odpowiedni rytm, a zdjęcia na pewno będą udane.
Na sesji warto podłączyć aparat do laptopa. Mimo że nowoczesne aparaty mają bardzo szczegółowe wyświetlacze, to ich rozmiar nie pozwala na dokładną ocenę rozkładu świateł czy cieni. Kiedy fotografuje się z użyciem światła kontrowego, często bywa, że na policzku pojawiają się brzydkie cienie rzucane przez włosy. Rzadko można dostrzec to w aparacie. Dzięki odpowiedniemu oprogramowaniu (Capture One, Eos Utility itp.) zdjęcia będą automatycznie eksportowane z aparatu do komputera i wyświetlane na większym ekranie. Monitory w laptopach są z kolei często niskiej jakości, więc bez histogramu się nie obejdzie.
Warto skorzystać z szarej karty lub X-Rite Color Checkera do zrobienia zdjęć testowych, aby w postprodukcji odpowiednio dobrać balans bieli.
Obróbka
Pracę można usprawnić, odpowiednio wybierając RAW-y do dalszej obróbki. Dobrze tagować je określoną liczbą gwiazdek dla konkretnego setupu oświetleniowego. Następnie RAW-y wywołuję bardzo zachowawczo, tak aby histogram nie dotykał krawędzi. W dalszej obróbce w Photoshopie będzie można w bardziej kontrolowany sposób gubić poszczególne tony.
Z obróbką jest podobnie jak z ustawianiem oświetlenia – fotograf powinien wiedzieć, czego chce. Tu sytuacja jest nieco bardziej komfortowa, bo modelka już nie stoi przed obiektywem i się nie nudzi, ale sprecyzowanie oczekiwań znacznie ułatwi dalszą pracę. Ja, obrabiając zdjęcia, układam akcje, które stosuję dla dalszych zdjęć.
Pomyślcie: jest 5 zdjęć, które mają wyglądać podobnie, a do każdego z nich tworzy się np. 3 warstwy dopasowania, warstwę dodge & burn oraz dodaje szum. Wyobrażacie sobie powtarzanie tych wszystkich czynności kilka czy kilkanaście razy? Oczywiście maskowania nie zapisze się w akcjach, ale naciskając jeden przycisk, wystarczy potem jedynie dopracować zdjęcie pod względem korekcji skóry czy maskowania poszczególnych warstw.
Jeśli pracujecie w Photoshopie, dobrze jest zapisywać zdjęcia zarówno w formie plików PSD, jak i JPG. Dzięki temu, że na dysku przechowywany będzie plik otwarty, w każdej chwili będzie można edytować poszczególne warstwy.
Ustawienia sesji
Trzy ustawienia światła, od najbardziej podstawowego do nieco bardziej zaawansowanego:
Schemat 1
Pierwszy schemat to jedna lampa, na której zamontowany był 120-cm octabox. Umieszczony był z góry pod delikatnym kątem. Na podłodze, również pod kątem, leżała srebrna blenda, która miała za zadanie wypełniać dolną część kadru światłem. Tu warto przypomnieć sobie zasadę odwrotności kwadratów. Tylko tyle – żadnych lamp kontrujących i innych fajerwerków. Obróbka? Jedynie operowanie krzywymi i użycie narzędzi dodge & burn.
Schemat 2
Kolejne zdjęcia to równie prosty schemat wykorzystujący jedną lampę z beauty dishem 42 cm i lampę systemową, która ustawiona była na podłodze z lewej strony z niebieskim filtrem żelowym. Lampa główna umieszczona była z prawej na wysokości około dwóch metrów. Dzięki takiemu układowi uzyskano dość mocny cień na tle, a lampa z tyłu zarysowywała sylwetkę modelki. Czyli znów nie ma tu niczego zaawansowanego pod względem ustawienia lamp. Obróbka wyglądała bardzo podobnie jak na powyższych zdjęciach. Jedynie balans bieli na poziomie Lightrooma został nieco oziębiony. Oprócz tego zwiększyłem kontrast oraz zastosowałem narzędzia D&B.
Schemat 3
Głównym światłem jest beauty dish z plastrem miodu. Oświetlenie to jest niesamowicie plastyczne, ale rzuca głębokie cienie. Na sankach aparatu założona lampa systemowa Canon 580 EX II z ciemnoniebieskim filtrem żelowym. Palnik skierowany idealnie na wprost. Z tyłu była jeszcze jedna lampa z filtrem niebieskim o niskiej gradacji, ustawiłem ją tak, aby delikatnie zarysowywała postać, ale oświetlała również tło.
Pewnie zastanawiacie się, co daje lampa na sankach. W związku z tym, że lampa główna błyskała dużo mocniej niż systemówka, elementy oświetlone przez beauty disha pozostały w niemal nienaruszonej kolorystyce. Z kolei miejsca, gdzie pojawił się cień rzucony przez ten modyfikator, zostały wypełnione granatowym światłem lampy systemowej, stąd niebieski zafarb w ciemnych częściach kadru. Żeby osiągnąć podobny efekt, lampa na sankach musi błyskać zdecydowanie słabiej niż lampa główna, tak żeby jej światło rozjaśniało jedynie cienie i nie miało wpływu na całość oświetlenia. W Photoshopie tylko podbić kontrast i użyć narzędzi D&B.







